strona główna | 2.1 seks jakiego nie znacieWYWIADY - małżeństwo, miłość, seksualność życie człowieka jest warte więcej niż życie zwierzęcia

życie człowieka jest warte więcej niż życie zwierzęcia 

Często ci sami ludzie, tak współczujący zwierzątkom są obojętni wobec dramatu poczętych dzieci

Rozmowa z ojcem dr Ksawerym Knotzem, kapucynem, specjalistą od poradnictwa małżeńskiego.

- Cywilizacja europejska starzeje się i wymiera. Dlaczego?

- Dzisiaj już wiadomo, że systemy emerytalne i zdrowotne nie wytrzymają wzrostu liczby ludzi starszych i coraz mniejszej ilości młodych. Albo będzie się rodzić więcej dzieci, albo trzeba się zgodzić się na osiedlenie w Europie młodych, dynamicznych ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dla nas to są jeszcze problemy obce, ale w Europie nie tylko Marsylia jest już dzisiaj miastem arabskim, z którego Francuzi się wyprowadzają. Żeby szybciej to robili, co jakiś czas są skutecznie straszeni poderżnięciem gardła przez młodzieżowe bojówki grasujące po willowych osiedlach. To jest początek olbrzymich konfliktów ekonomicznych, kulturowych i religijnych. Czasy się zmieniły i dzisiaj nikt odpowiedzialny o przyszłość ekonomiczną i polityczną nie będzie namawiał do aborcji. We wspomnianej Francji wspiera się rodzinę o wiele bardziej niż w Polsce. Europa staruszków nic nie będzie znaczyła wobec Chin i Ameryki.

Tak się dzieje nie z racji odkrycia miłości chrześcijańskiej i wrastającego szacunku dla życia poczętego, ale z zimnej kalkulacji ekonomicznej i chęci znaczenia europejskich polityków.  Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, które też jest bardzo prawdopodobne - eutanazja dzisiejszych czterdziestolatków za jakieś 20 - 30 lat. Kościół znów będzie zbierał baty jak za sprzeciw wobec aborcji.  

 - Czego tu zabrakło, skoro Kościół tak bardzo broni życia?

- Nauka Kościoła nigdy nie była za bardzo rozumiana i tym bardziej wprowadzana w życie. Raczej zwalczana. Dobrze pamiętam lata 90- te i histeryczną nagonkę na Kościół za to, że broni życia od momentu poczęcia. Tak też było ileś lat wcześniej w innych krajach. Trudno wygrać z potęgą mediów i z ludźmi, których nikt nie nauczył myśleć samodzielnie. Ewangelicznych chrześcijan też nie ma za dużo. Katolicy metrykalni nie stanowią żadnej realnej przeciwwagi. Są co najwyżej ludźmi dobrej woli. Myślę, że katolicy z prawdziwego zdarzenia są generalnie w mniejszości.

- Dlaczego Kościół  broni życia poczętego?

- Załóżmy, że człowiek jest tylko zwierzęciem. Bardziej złożoną odmianą goryla. Nie ma duszy, pierwiastka Bożego w sobie, rozumu ani też wolności decydowania o sobie - sam instynkt, czysta biologia, ale nic innego. Taki trochę mądrzejszy goryl. Do tej pory mogliśmy zabijać goryle, ale teraz zaczynamy je chronić. Chcemy, aby się rozmnażały, dokarmiamy. Rząd w Hiszpanii powołując się na podobieństwo ich genotypu do genotypu ludzkiego zakazał eksperymentów na gorylach, takich jakie robi się na myszach. Nadał im część praw przynależnych ludziom. W Ameryce chodzenie w kożuchach ze skóry zwierząt jest traktowane jako poważne zło moralne i publicznie napiętnowane. Po co to mówię? Jak jest się tak wrażliwym na ból zwierząt, ich cierpienie i śmierć, to chyba trzeba być też wrażliwym na ból takiego „zwierzęcia” jakim jest człowiek? Często ci sami ludzie tak współczujący zwierzątkom są obojętni wobec dramatu dzieci poczętych. Jaka burza rozpętała się w mediach, gdy zagrożone było lęgowisko ptaków w dolinie Rospudy. Widziałem jak silna może być obrona ptasiego jajka, ale nie widziałem nigdy takiego zapału w sprawie niewykształconego jeszcze człowieka w łonie matki.

To co Kościół mówi o szacunku dla ludzkiego życia może być zrozumiane tylko wtedy, gdy uzna się, że człowiek nie jest zwierzęciem, że jego życie, rozpoczynające się od momentu połączenia się plemnika z komórką jajową nie jest tylko biologiczne i tymczasowe, jak życie małpy, ale będzie wieczne z Bogiem. Będzie zawsze i na ziemi i po śmierci całkiem innym życiem niż życie goryla. I trzeba je szanować znacznie bardziej niż życie kotka czy pieska.

- Czy w każdym wypadku życie jest wartością i dobrem? Czy także w sytuacji, gdy ze związku kazirodczego rodzi się kilkoro dzieci?


- Na USG można by zobaczyć, że dziecko z gwałtu lub związku kazirodczego będzie odruchowo się cofać,,uciekać jak najdalej przed skalpelem „dobrego” ginekologa, który chce je zabić. Tak samo będzie reagowało dziecko rodziców, którzy cieszą się z jego poczęcia i z miłością czekają na jego urodzenie. Dzisiaj rozwija się medycyna prenatalna, aby leczyć dzieci już w czasie ciąży. Te z gwałtu będą prawdopodobnie zdrowe. Mają  tylko pecha, że tatuś okazał się zboczeńcem. Jak już ktoś chce zabijać, aby ludziom żyło się lepiej, to kogo powinien najpierw chcieć zabić?    

I jeszcze jedno. Kobieta, która nie chce mieć dziecka – została zgwałcona, zaszła w ciążę na letnim obozie może skorzystać z możliwości adopcji. Dziewięć miesięcy ciąży, potem poród i dziecko od razu jej zabierają. Już nigdy go nie zobaczy. Wraca do domu, do szkoły i zdaje maturę. Dziecko idzie do rodziny zastępczej albo od razu do rodziców, którzy je adoptują. Znam takie dwie rodziny zastępcze. Są to rodziny katolickie. Opiekowali się już dwanaściorgiem dzieci, które po kilku miesiącach pobytu w ich domu trafiały do przybranej rodziny już na stałe.

Dzisiaj wiele małżeństw jest niepłodnych. Coraz więcej. Kolejki po dziecko do adopcji są takie, że małżonkowie nawet rok, dwa czekają na upragnione dziecko. O tym rozwiązaniu się nie mówi, bo jest zbyt dobre i ludzkie. Jeżeli  ludzie chcą adoptować dzieci to chyba powinno się im pomóc, a nie zabijać te dzieci parę miesięcy wcześniej. Czy donoszenie ciąży jest aż tak straszne i niebezpieczne dla młodej mamy i jej rodziców? Można uszczęśliwić innych ludzi i równocześnie siebie w uczciwy sposób wybawić z kłopotu.  

- Czy także w wypadku gwałtu, gdy kobieta ciężarna ma prawo do aborcji i gdy na tę aborcję zezwala obowiązująca ustawa?

- Mówmy o innych wydarzeniach o wiele częściej spotykanych. Wiele razy słuchałem kobiety, które po aborcji miały senne koszmary, w których ich dziecko we krwi wychodziło z brzucha i wyciągało ręce do mamy. Wtedy się budziły, zlane potem i przerażone. Albo starsze kobiety, które po 50 latach od aborcji jej żałują. Wyrzuty sumienia do grobowej deski.  A mężczyźni czują się jak dezerterzy, którzy stchórzyli na polu bitwy. A problem depresji, oziębłości seksualnej po aborcji? Decyzje tych ludzi, aby sobie życie zepsuć mają coś wspólnego z prawem do wolności wyboru, które daje im ustawa. Mogą skorzystać, tylko co będzie potem?

- Wg. oficjalnych danych w Polsce dokonuje się mniej niż 100 legalnych aborcji rocznie. Specjaliści szacują, że w tym samym czasie przeprowadzanych jest 100 - 200 tysięcy nielegalnych zabiegów. Popularna jest "turystyka aborcyjna". Jaki sens ma tak powszechnie nieprzestrzegana ustawa? Czy w imię walki z fikcją nie należałoby tej ustawy złagodzić?

- Nie jest prawdą, że nie ma dobrych skutków ustawy. Zwolennicy aborcji zawsze zawyżali wyniki. W latach 70-tych mówili, też o 100 tys. nielegalnych aborcji w USA (było 10 tys.). Potem się okazało, że było to kłamstwo. Ale ustawa weszła w życie i w jej następstwie w krajach Północy to 50 milionów aborcji. rocznie. Teraz w Polsce ludzie  dokonują o wiele mniej tych zabiegów. Jestem tego pewny. Ustawa jest bardzo skuteczna. Wiele kobiet, które przeżywały traumę po niezamierzonym poczęciu dziecka cieszy się teraz, że jednak urodziły i bardzo kochają te swoje dzieci, które w innym kraju już by pewnie nie żyły. Natomiast lekarzy ginekologów, którzy dokonują nadal pokątnie aborcji powinno się pozbawiać prawa do zawodu. Przecież takim ginekologom nie można zaufać. Potem nie wiadomo, czy szczerze leczą czy chcą zarobić na aborcji?

To, że w Niemczech czy w Rosji można dokonać aborcji nie oznacza, że musimy zaraz z nich brać przykład. Przecież oni mogą też z nas brać przykład. Człowiek powinien wspierać dobro, miłość, życie. Gdy wiemy, że coś jest złe, ale mimo wszystko to wybieramy i popieramy, to jesteśmy odpowiedzialni za rozwój zła.

Gdy katolik swoim działaniem przyczyni się do czyjeś aborcji jest wykluczony z Kościoła na mocy samego prawa. Nie jedna „kochająca” babcia, która dała wnuczce pieniądze na aborcję przestała być katoliczką.     

Rozmawiał: ANTONI ADAMSKI

wywiad ukazał się w Nowinach rzeszowskich