Wiara a rozum – rozeznawanie woli Bożej
Małżonkowie katoliccy mają prawo i obowiązek jak najbardziej rozumnie i świadomie planować poczęcie swojego dziecka1. „Kościół nie da się nikomu prześcignąć w chwaleniu i zalecaniu korzystania z rozumu w działaniu”2. Dla wielu jednak ludzi nauka Kościoła nakazująca okresową wstrzemięźliwość seksualna i regulowanie dzietności poprzez współżycie w okresie niepłodnym uważana jest za nierozumną lub wydaje się niemożliwa do zachowania. Pojawia się napięcie pomiędzy ich poglądami a stanowiskiem Kościoła reprezentującego Chrystusa. Dylemat „wiara czy rozum” u niektórych ludzi wydaje się niepokonalny. Nie mniej jest jednak wielu, którzy dochodzą, czasami nawet sami, do poglądów i decyzji zgodnych z nauką Kościoła. Można mówić o procesie poszukiwania i dochodzenia rozumu do odkrywania mądrości nauki Kościoła do tego stopnia, że w którymś momencie zanika poczucie sprzeczności rozumu z wiarą. „Pragnienie prawdy każe (…) iść rozumowi coraz dalej; rozum zdumiewa się wręcz swoją wzrastającą zdolnością pojmowania tego, co odkrywa. W tym momencie jednak rozum jest też w stanie dostrzec, gdzie znajduje się kres jego drogi. (...) Wiara zatem nie lęka się rozumu, ale szuka jego pomocy i pokłada w nim ufność. Jak łaska opiera się na naturze i pozwala jej osiągnąć pełnię, tak wiara opiera się na rozumie i go doskonali. Rozum oświecony przez wiarę zostaje uwolniony od ułomności i ograniczeń, których źródłem jest nieposłuszeństwo grzechu, i zyskuje potrzebną moc, by wznieść się ku poznaniu tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego. (...) Wiara (...) jest w pewien sposób «czynnością myśli»; ludzki rozum nie musi zaprzeczyć samemu sobie ani się upokorzyć, aby przyjąć treści wiary; w każdym przypadku człowiek dochodzi do nich na mocy dobrowolnego i świadomego wyboru”3.
Gdy rozum człowieka staje się otwarty na rzeczywistość Boga wtedy na drodze rozumowania człowiekowi udaje się poznać „z całkowitą pewnością tę rzeczywistość, choć nie potrafi przeniknąć umysłem jej sposobu istnienia”4. Małżonkowie uzyskują więc rozumową pewność obecności Chrystusa w ich małżeństwie, pewność Bożej miłości i opieki, dobra etyki seksualnej. Widzą dobre owoce w swoim małżeństwie, ale nie rozumieją do końca jak to się dzieje, że ich więź małżeńska tak się umacnia.
W świetle wiary mogą w nowy sposób popatrzeć na swoją miłość, współżycie seksualne a także i zadania rodzicielskie. Wraz ze wzrostem wrażliwości na obecność Boga dostrzegają coraz jaśniej swoją misję rodziców — współpracowników Boga w dziele stworzenia. Rośnie w nich świadomość niepowtarzalnej wartości dzieci jako największego skarbu ich małżeństwa. Na różny sposób odsłania się przed nimi tajemnica sakramentu małżeństwa. Gdy proces poznania się pogłębia można spodziewać się u niektórych małżeństw decyzji przyjęcia liczniejszego potomstwa, ponieważ w konsekwencji spotkania jakie dokonuje się między samymi małżonkami, jak i między nimi a Bogiem, ustępuje przesadny, często irracjonalny lęk przed ewentualnym poczęciem dziecka. Dojrzałość duchowa, emocjonalna, wolność od lęku sprawiają, że małżonkowie są w stanie w pełni racjonalnie planować poczęcie dziecka — lepiej oceniają rzeczywistą sytuację, w której się aktualnie znajdują (rozum oświecony przez wiarę trafniej ocenia realia). Spotkanie z Bogiem ma więc swój wymiar egzystencjalny — wierzą z intelektualną pewnością, że Bóg obecny w ludzkiej miłości małżonków zatroszczy się o nich i o ich dzieci. Tylko wzrost zawierzenia Bogu obecny u wierzących małżonków, jak i wzrost wzajemnego zaufania między nimi, może zaowocować gotowością urodzenia i wychowania większej ilości dzieci. Takie decyzje charakteryzują tylko szczęśliwe małżeństwa, które widzą głęboki sens wspólnego życia i miłości. Proces dobrowolnego otwierania się rodziców na kolejne dzieci jest w swojej istocie procesem świadomego wzrastania miłości między małżonkami, np. wzrostem wzajemnego szacunku, zaufania5. W świetle powyższego wywodu powinno być jednak jasne, że gdy Kościół zachęca do wielkoduszności w rodzeniu dzieci, ma na myśli dorastanie do świadomej i dobrowolnej decyzji obojga małżonków, tym bardziej świadomej i dobrowolnej, gdy wypływa ona ze wzajemnej ich miłości i wiary w Bożą miłość, pomoc i opiekę. Małżeństwa, o których mowa swoją kulturą życia wyraźnie różnią się od rodzin patologicznych (dysfunkcyjnych), które socjologicznie mogą być nawet podobne co do ilości dzieci.
Rodzenie dzieci nie może mieć nic wspólnego z fałszywym, fideistycznym pojmowaniem wiary jako poznania Boga i jego woli bez potrzeby potwierdzenia tego poznania ze strony rozumu ludzkiego. Konsekwencją przyjęcia takiego poglądu byłby ideał współżycia bez żadnego planowania, radykalna decyzja rodzenia dzieci „jak Bóg da”, ślepe zdanie się na przypadek, zwalniające człowieka z posługiwania się rozumem i za jego pomocą rozeznawania woli Bożej. Solidna obserwacja rytmu natury chroni przed taka postawą i umożliwia świadomy wybór czasu poczęcia dziecka. Jeżeli zaś pojawi się ono niezamierzone małżonkowie będą psychicznie i duchowo przygotowani na taką ewentualność. Szybko zaakceptują kolejne dziecko. Dlatego podstawową decyzją małżonków chrześcijańskich (bez względu na to czy mają wolę przyjęcia liczniejszego potomstwa, czy też dla słusznych racji chcą odłożyć jego przyjście na świat) powinno być solidne poznanie naturalnego cyklu kobiety (zdobycie odpowiedniej wiedzy na ten temat, zgodnej ze współczesnymi osiągnięciami nauki i umiejętności jej praktycznego zastosowania) i świadome dostosowanie do niego czasu współżycia seksualnego.
1 HV nr 16.
2 HV nr 17.
3 FR nr 43.
4 Por. tamże.
5 HV nr 11.
|