strona główna | 2.1 seks jakiego nie znacieokres wstrzemięźliwości seksualnej znaczenie spermy dla zdrowia kobiety

Znaczenie spermy dla zdrowia kobiety

męskie nasienie zawiera zadziwiającą ilość składników odżywczych i białka. Są w nim co najmniej dwie witaminy: C i B12, a także minerały: wapń, potas, magnez, fosfor oraz cynk i... 15 kcal.


W roku 2004 prasę codzienną i sieci internetowe obiegła sensacyjna wiadomość pod tytułem: „Sperma uszczęśliwia”. Pisano: „Dopiero niedawno naukowcy odkryli, że nasienie mężczyzny może mieć bezpośredni wpływ na ... szczęście kobiety. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na uniwersytecie stanowym Nowego Jorku kobiety, które mają styczność ze spermą swego partnera podczas stosunku są szczęśliwsze od tych, których partnerzy używają kondomów”. O tym, że nasienie mężczyzny wywiera dobroczynny wpływ na ustrój kobiety, wiedziano od bardzo dawna. Jednak badania naukowe w tej dziedzinie prowadzi się dopiero od stu lat. Wyniki analiz chemicznych płynu nasiennego okazały się zaskakujące: nasienie zawiera oprócz pospolitych związków organicznych takich jak aminokwasy, białka, węglowodany i tłuszcze, także całe bogactwo związków o budowie złożonej i czynnych biologicznie, wśród których znajdują się liczne hormony, i to nie tylko męskie, ale i kobiece, hormony przysadkowe, liczne enzymy. Zaskoczeniem było też odkrycie w nasieniu licznych prostaglandyn, pełniących rolę modulatorów przekaźników synaptycznych w układzie nerwowym. Każdego roku ukazują się setki prac nad nasieniem, powstała nowa gałąź nauki - seminologia. Naukowcy usiłują ustalić, jakie znaczenie fizjologiczne mają poszczególne substancje zawarte w nasieniu, jak również cała ich konstelacja. Wiadomo, że płyn nasienny jest niezbędny dla przebiegu zapłodnienia, zagnieżdżenia jaja i udanej ciąży. Wiadomo także, że płyn ten zostaje w całości wchłonięty przez organizm kobiety i oddziałuje nie tylko na najbliższe sąsiedztwo, czyli na organ kobiecy, ale także, po przeniknięciu do krwi, działa na cały jej organizm.


Wpływ na kondycję psychiczną kobiety
Pierwsze wyniki dociekań naukowych nad znaczeniem nasienia dla organizmu kobiety pojawiły się przypadkowo, i to z zupełnie nieoczekiwanego kierunku. Zawdzięczamy je uczonej brytyjskiej Marii Stopes1. Maria Stopes żyła w latach 1880-1958. Uzyskała doktorat z nauk przyrodniczych w Londynie i z filozofii w Monachium, była wykładowcą wyższych uczelni. Propagowała ideę wyzwolenia kobiet, upowszechniała metody kontroli urodzeń, sprawie tej poświęciła całe swe życie. Stała się czołowym autorytetem w dziedzinie antykoncepcji.

We wczesnych latach I wojny światowej z badań ankietowych, prowadzonych wśród dużej liczby kobiet, uwagę jej zwróciła grupa kobiet, które uprawiały stosunek przerywany. Wiele z nich miało złe samopoczucie i rozliczne niedomagania nerwicowe. Wyniki swych badań opublikowała w roku 1918 w książce pod tytułem „Wise Parenthood” („Mądre rodzicielstwo”). Doszła do wniosku, że złe samopoczucie tych kobiet jest następstwem pozbawienia ich dobroczynnego działania nasienia. Przyjęła, że praktykowanie stosunku przerywanego jest szkodliwe dla zdrowia i stanowczo go odradzała. Jej wnioski zostały potwierdzone przez kilku wybitnych lekarzy, między innymi przez wielkiego fizjologa angielskiego profesora Williama Baylissa. Maria Stopes uznała wtedy, że tak samo szkodliwe dla kobiety jest stosowanie prezerwatywy, gdyż również pozbawia ją dobroczynnych zalet nasienia. I chociaż przez całe życie usilnie propagowała antykoncepcję, to równie silnie występowała przeciw pozbawianiu kobiety nasienia. Takie stanowisko przedstawiła w największym swym dziele pod tytułem „Contraception, its theory, history and practice”. Książka ta miała wiele wydań, ósme w roku 1951. Autorka tolerowała używanie prezerwatywy wyłącznie szczególnych okolicznościach, i tylko w wąskim zakresie. Była przekonana, że podczas stosunku seksualnego oboje – kobieta i mężczyzna – odnoszą korzyść dla swego zdrowia poprzez obustronną wymianę substancji.

W roku 1934 ukazała się w Londynie książka R. de Guchteneere’a pod tytułem „Judgment on Birth Control”. Autor podsumowuje w niej wyniki badań nad zdrowiem kobiet pozbawianych podczas stosunku nasienia, ogłoszonych w latach 1923-19302. A oto niektóre ich wyjątki: Prof. Laffont w raporcie do VI Kongresu Ginekologów i Położników Języka Francuskiego, odbytego w roku 1929, napisał: „Jest doskonale znane i powszechnie uznane, że organizm kobiety absorbuje nasienie po stosunku, i że substancje zawarte w nasieniu wpływają na kobietę korzystnie, natomiast ich brak powoduje u niej zaburzenia fizyczne i psychiczne”. Dr Sedillot: „Każda kobieta zamężna, która stale pozbawiana jest nasienia, (...) narażona jest na zaburzenia zdrowia, szczególnie układu nerwowego i wewnątrzwydzielniczego”. Dr Hesnard: „U kobiet pozbawianych nasienia występują stany bolesnego niepokoju, zaburzenia nerwowe i współczulne, zaburzenia fizyczne, psychiczne i umysłowe”. Dr Drowain: „Wszystkie te dolegliwości ustępują po wdrożeniu normalnego współżycia z pozostawieniem nasienia u kobiety. Odzyskują one równowagę psychiczną i energię życiową”. Jeden z autorów zastanawiał się, czy pozbawianie kobiet dobroczynnego działania nasienia nie jest odpowiedzialne za nadmierne wśród nich używanie leków uspokajających.


Dojrzewanie  kobiecego narządu rodnego

Niedorozwój macicy utrudnia lub uniemożliwia zajście w ciążę. W roku 1942 V. B. Green-Armytage przedstawił w Londynie wyniki leczenia niepłodności u kobiet z macicą małą i niedokształconą. Obserwował grupę 15 takich kobiet, które niedawno wyszły za mąż i starały się zajść w ciążę. Ich stosunki małżeńskie były w pełni normalne3. Grupę kontrolną stanowiła taka sama liczba kobiet z podobną macicą, które nie miały zamiaru zajść w ciążę i praktykowały stosunki przerywane lub stosowały prezerwatywę. Wśród kobiet współżyjących w sposób naturalny u 9 na 15 nastąpił szybki wzrost macicy w ciągu 4 i pół do 6 miesięcy, wszystkie zaszły w ciążę, średnio po 7 i pół miesiąca po ślubie. U czterech wzrost macicy był częściowy i opóźniony, a u dwóch macica pozostała niedorozwinięta.  W grupie kontrolnej macica pozostała niedojrzała, lub jej wzrost był opóźniony. Z wyników tych badań wyciągnął następujące wnioski:

  1. Nasienie mężczyzny powoduje w większości przypadków niedorozwoju  macicy jej wzrost i dojrzewanie do podjęcia funkcji rozrodczej,
  1. Każda metoda zapobiegania ciąży, która pozbawia kobietę nasienia, sprowadza niebezpieczeństwo przyszłej bezpłodności z powodu braku rozwoju macicy i rozkojarzenia hormonalnego.


Rak piersi

W roku 1980 ukazała się obszerna monografia Arne N. Gjorgov’a pod tytułem „Barrier contraception and breast cancer”4, w której przedstawia on wpływ używania prezerwatywy i uprawiania stosunków przerywanych na występowanie raka piersi.

W roku 1842 lekarz włoski Rigoni-Stern analizując przyczyny zgonów w Weronie z lat 1769-1839 stwierdził, że rak piersi występuje pięć razy częściej u sióstr zakonnych niż w pozostałej populacji kobiet. Fakt ten stanowił zagadkę. Przypuszczano, że rak ten dotyka piersi, które nie karmiły lub karmiły mało – hipoteza ta jednak nie potwierdziła się. Pojawiła się cała lawina badań epidemiologicznych mających wyjaśnić przyczynę choroby. Udało się to tylko w nielicznych przypadkach, np. wpływ promieniowania: rak piersi występował kilka razy częściej u chorych na gruźlicę często prześwietlanych podczas leczenia odmą opłucnową, a także w Hiroszmie i Nagasaki po wybuchu bomby atomowej. Badania epidemiologiczne, aczkolwiek zastanawiające, stwarzały nowe zagadki. Na przykład: dlaczego występowanie raka piersi jest dwudziestokrotnie częstsze w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej niż u czarnych mieszkańców Afryki? Dlaczego występuje on dziesięć razy częściej u Żydów w Izraelu niż u ich arabskich współmieszkańców? Dlaczego występuje częściej u kobiet samotnych niż u zamężnych? Częściej u zamężnych bezdzietnych niż u matek? Częściej u matek z jednym dzieckiem niż u wielodzietnych? Dlaczego występuje trzy razy częściej u kobiet, które rodziły swoje pierwsze dziecko po 35 roku życia, niż u tych, które rodziły przed 18 rokiem? Bywały korelacje zdumiewające: w Holandii stwierdzono, że częściej występuje on u kobiet z Kościołów poreformacyjnych, a w mniejszym stopniu u katoliczek. Sprawa się wyjaśniła, gdy porównano dzietność kobiet obu wyznań: katoliczki miały więcej dzieci niż ewangeliczki. Poszukiwania czynnika szkodliwego nie dały rezultatów, i tak jest  dotychczas.

Gjorgov odwrócił rozumowanie: skoro nie można znaleźć czynnika rakotwórczego, który by tę chorobę powodował – trzeba przyjąć, że narażenie jest powszechne, natomiast trzeba poszukiwać czynnika, który działa osłaniająco i zapobiega rozwojowi nowotworu mimo powszechności zagrożenia. Postawił hipotezę: tym czynnikiem osłaniającym pierś kobiety przed rakiem jest nasienie mężczyzny. Osłony tej nie otrzymują ani siostry zakonne ani kobiety samotne. Nie otrzymują jej też kobiety współżyjące z użyciem prezerwatywy czy uprawiające stosunki przerywane. Badania mające na celu sprawdzenie tej hipotezy przeprowadzono w latach 1974-1977 w Szpitalu Uniwersytetu Pensylwanii w Filadelfii.

Porównano dwie grupy kobiet - białych, zamężnych: 153 kobiety po operacji usunięcia piersi z powodu raka i grupę kontrolną składającą się ze 168 kobiet leczonych ambulatoryjnie w różnych przychodniach tego szpitala, nie mających raka piersi. Stwierdzono znamienne różnice pomiędzy obiema grupami: kobiety z rakiem piersi praktykowały częściej stosunki z prezerwatywą i stosunki przerywane, natomiast kobiety z grupy kontrolnej miały więcej dzieci. Wnioski z przeprowadzonych badań są następujące:  

  1. Rak piersi występuje u 17,4 % kobiet praktykujących stosunki z prezerwatywą lub stosunki przerywane, oraz u 3,9 % kobiet stosujących inne metody antykoncepcji.

  1. Ryzyko pojawienia się raka piersi jest 4,5 razy większe u kobiet praktykujących stosunki z prezerwatywą lub stosunki przerywane.

  1. Po odstąpieniu od praktykowania prezerwatywy i stosunków przerywanych występowanie raka piersi zmniejsza się u kobiet białych zamężnych co najmniej o połowę, a u Żydówek o 60-70 %.

  1. Niszczący wpływ prezerwatywy i stosunków przerywanych działa gdy metody te stosowane z częstością 50 % lub większą w każdym z pięcioleci okresu  rozrodczego.

  1. Współczynnik ryzyka używania prezerwatywy lub praktykowania stosunków przerywanych jest szczególnie wysoki u matek jednego dziecka.

  1. Wielodzietność jest skojarzona z mniejszą zapadalnością na raka piersi.

  1. Jednak nie rodzenie dzieci, ani nie karmienie piersią, ale czynniki zawarte w nasieniu mężczyzny  osłaniają kobietę przed rakiem piersi.

  1. Naturalne planowanie rodziny nie tylko zapobiega niepożądanej ciąży i pozwala na normalne życie seksualne, ale także ochrania zdrowie kobiety przed złośliwym nowotworem piersi, a może i innych narządów rozrodczych.

  1. Upowszechnienie metod naturalnego planowania rodziny powinno zmniejszyć liczbę zachorowań na raka piersi, a może i innych narządów rozrodczych.


Zdrowie emocjonalne

W roku 1986 psychiatra nowozelandzki P.G. Ney opublikował pracę, w której analizuje możliwy związek abstynencji seksualnej kobiet w okresie okołoporodowym z występowianiem u nich depresji poporodowej z zaniedbywaniem lub nawet odrzuceniem dziecka. Wiązał wystąpienie depresji z niedoborem prostaglandyn5. Prostaglandyny wywierają różnorodny, silny i szeroki wpływ na gospodarkę neurohormonalną.

Od roku 1975 było wiadomo, że u pacjentów z chorobą dwubiegunową występują znamienne różnice zawartości prostaglandyny E1 w płytkach krwi: w stanie depresji jej zawartość jest niższa, zaś w stanie manii – wyższa. Płyn nasienny zawiera 13 różnych prostaglandyn. Substancje te są szybko wchłaniane z pochwy. Pochwa posiada bowiem mechanizm aktywnego transportu, który pozostaje w gotowości absorbować hormony obecne w płynie nasiennym. Hormony zawarte w nasieniu są absorbowane w znaczących ilościach, więc mogą oddziaływać na myślenie, nastrój i zachowanie kobiet. Kobieta przez pochwę absorbuje z nasienia mężczyzny dostateczną ilość prostaglandyn, aby wpłynęła ona na jej nastrój. Regularne dawki płynu nasiennego mogą być ważne dla utrzymania zdrowia uczuciowego kobiety.

Dr Ney opisuje przypadek pacjentki w stanie depresji, która podczas porodu przed trzema laty miała wykonane nacięcie krocza, a następnie z powodu dolegliwości bólowych unikała współżycia z mężem. Nasilało się przygnębienie, rozdrażnienie, przestała dbać o dziecko, bywała dla dziecka brutalna, straciła apetyt. Nastąpiło zerwanie więzi emocjonalnych z mężem i z dzieckiem. Dziecko było sfrustrowane. Rozpoznał u niej depresję poporodową. Matkę i dziecko przyjęto do oddziału psychiatrycznego dla dziecka i rodziny. Zastosowanie psychoterapii indywidualnej i grupowej nie dało rezultatu. Wtedy dr Ney przyjął założenie, że przyczyną depresji u pacjentki może być niedobór prostaglandyn, będących składnikiem nasienia, a których nie otrzymywała z powodu braku współżycia z mężem.

Przeprowadził eksperyment: nie podał pacjentce typowych leków przeciwdepresyjnych, a jedynie olej z nasion wiesiołka dwuletniego Oenothera biennis. Nasiona tego wiesiołka zawierają bowiem znaczną ilość kwasu gamma-linolenowego, który jest prekursorem prostaglandyny E1. Podawanie kwasu gamma-linolenowego ułatwia endogenne wytwarzanie prostaglandyn.  

Hipoteza okazała się słuszną: podczas pobytu w szpitalu stan pacjentki ulegał stopniowej poprawie, objawy depresji ustąpiły w ciągu dwóch tygodni. Poprawił się apetyt, ustąpiło wrażenie otumanienia, wróciła energia. Relacja małżeńska znacznie się poprawiła, stosunki małżeńskie podejmowali trzy razy w tygodniu. Kobieta stała się radością dla męża i dziecka.

Z przeprowadzonego eksperymentu dr Ney wyciąga wnioski, które formułuje nader ostrożnie: Depresja poporodowa może być następstwem braku dowozu prostaglandyn z nasieniem męża, ponieważ kobiecie po urodzeniu dziecka zaleca się kilkutygodniową abstynencję seksualną. Jeśli u takiej kobiety wystąpi związany z depresją brak apetytu – wtedy zmniejsza się także dowóz kwasu linolenowego, zawartego w produktach żywnościowych. Pojawia się wtedy układ błędnego koła, depresja pogłębia się. Kobieta staje się drażliwa, a nawet brutalna dla dziecka, nie chce dziecka karmić, staje się ono dla niej obce – wtedy łatwo oddaje je w obce ręce. Pogłębia się brak zrozumienia między małżonkami, obcość.

Dr Ney proponuje w przypadkach depresji poporodowej podawanie dużych dawek oleju z wiesiołka, a następnie po uzyskaniu poprawy nastroju i powrotu zainteresowania seksem – podjęcie regularnego współżycia małżeńskiego dla zapewnienia zaopatrzenia w prostaglandyny normalnym trybem i normalną drogą.


Stany przedrzucawkowe

Rzucawka ciężarnych stanowi jeden z najważniejszych dotychczas nierozwiązanych problemów w położnictwie. Jest ona jedną z głównych przyczyn umieralności okołoporodowej oraz niedorozwoju wewnątrz- macicznego dziecka. Dlatego ciągle poszukuje się metod zapobiegania jej powstawaniu. Sporządzono listę objawów, które mogą zwiastować jej wystąpienie, aby możliwie wcześnie przeciwdziałać rozwinięciu się pełni jej objawów i nie dopuścić do katastrofalnych jej następstw. Objawy zwiastujące możliwość wystąpienia rzucawki są następujące: nadciśnienie tętnicze, białkomocz, obrzęk twarzy lub rąk, skąpomocz, zaburzenia mózgowe i wzrokowe, obrzęk płuc, sinica, ból w nadbrzuszu, hemoliza, dodatnie próby wątrobowe, spadek liczby płytek krwi. Pojawienie się już tylko jednego z tych objawów stanowi o rozpoznaniu stanu przedrzucawkowego i nakazuje objęcie ciężarnej skrupulatnym leczeniem.

Stan przedrzucawkowy występuje najczęściej podczas pierwszej ciąży. Po pierwszej ciąży trwającej co najmniej 37 tygodni ryzyko stanu przedrzucawkowego w następnych ciążach jest mniejsze, jeżeli powstała ona z tym samym partnerem. Jednak u kobiet wieloródek po zmianie partnera występowanie stanów przedrzucawkowych jest ponownie częstsze. Ta ostatnia obserwacja zwróciła uwagę na znaczenie nasienia.  

W roku 1984 w szpitalu uniwersyteckim stanu Północna Karolina przystąpiono do wyjaśnienia roli nasienia w występowaniu stanu przedrzucawkowego. Obserwacje prowadzono do roku 1987. Porównano historie położnicze 110 pierworódek ze stanem przedrzucawkowym z historiami 115 kobiet bez stanu przedrzucawkowego. Wyniki ogłoszono w roku 1989. Metodą analizy bezwarunkowej regresji logistycznej stwierdzono, że ryzyko wystąpienia stanu przedrzucawkowego jest 2,37 razy większe u kobiet stosujących prezerwatywę lub stosunek przerywany w porównaniu z kobietami współżyjącymi normalnie.

Zauważono też stopniowanie tego wskaźnika, w zależności od częstości współżycia w sposób normalny: zwiększenie ryzyka stanu przedrzucawkowego występuje już u osób z rzadkimi stosunkami normalnymi. Wniosek ze swych spostrzeżeń naukowcy sformułowali ostrożnie: metody kontroli urodzeń pozbawiające kobietę kontaktu z nasieniem mogą odgrywać rolę w etiologii stanu przedrzucawkowego6.


dr Jerzy Matyjek, Toruń


1Ratner Herbert: Semen and AIDS. Child & Family 1988, 20:275-282

2tamże.

3Discussion on new developments in the investigation and treatment of sterility. Proceedings of the Royal Society of Medicine 1943, 36: 105-112.

4Gjorgov Arne N.: Barrier contraception and breast cancer. S. Karger, 1980.

5The intravaginal absorption of male generated hormones and their possible

effect on female behaviour.  Medical Hypotheses, 1986, 20: 221-231.

6Hillary S. Klonoff-Cohen, David A. Savitz, Robert C. Cefalo, Margaret F.

McCann: An epidemiologic study of contraception and preeclampsia. JAMA 1989, 262, 22: 3143-3147.

męskie nasienie zawiera zadziwiającą ilość składników odżywczych i białka. Są w nim co najmniej dwie witaminy: C i B12, a także minerały: wapń, potas, magnez, fosfor oraz cynk i... 15 kcal.